Skarbiec serca czy skład rzeczy zużytych?

Skarbiec serca czy skład rzeczy zużytych?
Foto: Jade Koroliuk on Unsplash

Skała. Nie ziemia, nie piasek, nie glina, którą urabia się wedle uznania. Nasza posługa domaga się od nas bycia taką skałą dla innych – niezmiennym punktem odniesienia w płynnej ponowoczesności, monolitem doktryny, opoką w konfesjonale. A przecież wewnętrzne doświadczenie tak często krzyczy o czymś przeciwnym: o ruchomych piaskach wypalenia, o glinie kompromisu, o ziemi, która osuwa się pod stopami w chwilach samotności czy konfrontacji z własną słabością.

Chrystus w dzisiejszej Ewangelii nie mówi o fasadzie. Mówi o skarbcu serca – ek tou agathou thesauros tes kardias. Ten thesaurus to nie magazyn cnót na pokaz. To geologiczna struktura naszej tożsamości, z której wydobywamy dobro lub zło, życie lub pył. To z jego „obfitości” (ek perisseumatos) mówią usta, nie tylko na ambonie, ale także w kurialnym biurze, w braterskiej rozmowie przy stole, w ciszy własnych myśli, gdy opadną wszystkie maski.

Logika owocu, logika fundamentu

Logika Chrystusa jest bezwzględna, niemal biologiczna. Drzewo poznaje się ek tou karpou idiou – „po własnym owocu”. Nie po liściach, nie po grubości pnia, nie po deklaracjach. Owoc jest publicznym, niepodważalnym świadectwem tego, co dzieje się w ukrytych sokach bytu. Ta zasada brutalnie obnaża każdą formę kapłańskiej hipokryzji, każdy rozdźwięk między głoszonym słowem a przeżywaną prawdą.

Punktem krytycznym jest przejście od tej botanicznej oczywistości do oskarżenia o werbalizm: „Czemu to wzywacie Mnie: ‘Panie, Panie!’, a nie czynicie tego, co mówię?”. To pytanie nie jest skierowane do faryzeuszy, ale do uczniów. Do nas. Kyrie, Kyrie – podwójne wezwanie, liturgiczna aklamacja, rdzeń naszej modlitwy. Chrystus demaskuje możliwość, że nasza najświętsza formuła staje się pustym dźwiękiem, alibi dla braku czynu, fasadą domu bez fundamentu. To dramat kapłana, którego życie publiczne jest nienaganne, a życie wewnętrzne – ruiną.

Głębia, o której mówi, to nie sentymentalne uniesienie. Greckie ebathunen oznacza czynność kopania, drążenia, usuwania tego, co powierzchowne. Fundament (themelion) na skale (petra) nie jest dany z automatu przez święcenia. Jest owocem świadomej, bolesnej pracy polegającej na poddaniu każdego aspektu życia – intelektu, woli, afektywności – Jego słowom. Rzeka wezbrana to nie hipotetyczna próba, to pewnik eschatologiczny i egzystencjalny. Ona nadejdzie.

Architektura Imienia

Nasze kapłaństwo jest nieustannym zmaganiem z pokusą budowania na ziemi bez fundamentu. Tą ziemią jest aktywizm duszpasterski pozbawiony modlitwy, zarządzanie parafią jak korporacją, budowanie własnego wizerunku w mediach, ucieczka w intelektualizm odcinający od relacji z Bogiem żywym. To wszystko są domy, które imponują z zewnątrz. Aż do pierwszej powodzi – kryzysu powołania, publicznego oskarżenia, miażdżącej samotności, polaryzacji w prezbiterium, która rozrywa braterskie więzi.

Dzisiaj Kościół obchodzi wspomnienie Najświętszego Imienia Maryi. To nie jest sentymentalna dewocja. To wspomnienie zwycięstwa pod Wiedniem w 1683 roku, ustanowione przez papieża Innocentego XI. Tam, w obliczu realnej groźby unicestwienia chrześcijańskiej Europy, król Jan III Sobieski i jego armia nie budowali na własnej sile, lecz na Imieniu. Imię Maryi stało się fundamentem, skałą, na której oparto strategię i nadzieję w sytuacji po ludzku beznadziejnej.

Maryja jest archetypem człowieka, który słuchał Słowa i wypełniał je. Jej Fiat nie było jednorazowym aktem, lecz fundamentem kopanym przez całe życie – w Nazarecie, w drodze do Ain Karim, pod Krzyżem. Jej serce było thesaurus, z którego wydobywała tylko dobro, bo było całkowicie zjednoczone ze Słowem. Wzywanie Jej Imienia to nie magiczna formuła, lecz akt przylgnięcia do Jej sposobu budowania – w głębi, na Skale, którą jest Jej Syn.

Tylko Skała

Dom kapłańskiego życia runie nie z powodu siły zewnętrznego uderzenia, lecz z powodu wewnętrznego braku fundamentu. Ostatecznie liczy się nie to, co deklarujemy z ambony, lecz to, na czym realnie opieramy ciężar istnienia. Przestań tynkować ściany, zacznij kopać w skale.

Źródło czytań: brewiarz.pl

Zdjęcia: Cosmin Gurau, Jade Koroliuk — via Unsplash