Cień Oblubieńca

Wino. Jego fermentacja jest procesem gwałtownym, niekontrolowanym, rozsadzającym materię, która próbuje je uwięzić. Ta sama siła drzemie w kapłaństwie, które otrzymaliśmy. Siła Oblubieńca, który nie mieści się w naszych schematach, w rutynie brewiarza odmawianego bezmyślnie, w administracyjnym spokoju, za którym tak tęsknimy po kolejnym dniu gaszenia pożarów w parafii.
Oskarżenie faryzeuszy – „Twoi jedzą i piją” – nie jest tylko teologicznym sporem o ascezę. To publiczne zakwestionowanie naszej adekwatności. To głos, który szepcze w zmęczeniu: jesteś za mało duchowy, za bardzo światowy, jesteś pękniętym bukłakiem niezdolnym utrzymać świętości. To osąd świata i nasz własny, wewnętrzny trybunał, który nieustannie porównuje naszą posługę z niemożliwym do osiągnięcia ideałem.
Logika Oblubieńca
Odpowiedź Chrystusa demaskuje fałszywą alternatywę. Spór nie toczy się o to, czy post jest dobry, czy zły. Spór dotyczy rozpoznania rzeczywistości. Obecność Oblubieńca (ὁ νυμφίος, ho nymphios) ustanawia nowy kairos, czas wesela, który unieważnia dotychczasowe znaki oczekiwania. Post był znakiem tęsknoty za Mesjaszem; praktykowanie go w Jego obecności jest duchowym absurdem, ślepotą na spełnienie. Jezus nie neguje wartości postu – zapowiada go na czas, gdy zostanie „zabrany” (ἀπαρθῇ, aparthē – słowo oznaczające gwałtowne odebranie). Nasze kapłaństwo rozpięte jest między tymi dwoma czasami: czasem uczty eucharystycznej z obecnym Oblubieńcem i czasem postu za światem, który Go odrzucił.
Przypowieści o łacie i winie radykalizują tę logikę. Chrystus nie przynosi korekty, ulepszenia czy reformy. Słowo kainos (nowy) powtórzone trzykrotnie nie oznacza czegoś nowego w sensie chronologicznym (neos), ale czegoś radykalnie nowego w swojej jakości i naturze. Próba „przyszycia” Jego łaski do starej struktury naszej pychy, naszych przyzwyczajeń i zabezpieczeń, kończy się podwójną katastrofą: zniszczeniem nowego daru i rozerwaniem starego. Nowe wino Jego Ducha wymaga nowego bukłaka – serca skruszonego i uległego, gotowego na całkowitą przemianę, a nie tylko na pobożną renowację. Diagnoza końcowa: „Stare jest lepsze” (ho palaios chrēstoteros estin), jest brutalnie szczerym opisem naszego oporu. To nie jest stwierdzenie teologiczne, lecz psychologiczna konstatacja: przyzwyczajenie do własnej, letniej duchowości jest wygodniejsze niż ferment nowości Ducha Świętego.
Syndrom starego wina
Ten opór przybiera w naszym życiu kapłańskim konkretne formy. Starym bukłakiem jest nasz aktywizm, który pozwala nam uciec od ciszy i spotkania z Nim. Jest nim nasza kurczowa obrona struktur duszpasterskich, które od dawna nie rodzą życia, ale dają nam iluzję kontroli. Jest nim nasz klerykalny cynizm, który mylimy z realizmem, a który jest tylko mechanizmem obronnym przed kolejnym zranieniem. Jest nim wreszcie nasza polaryzacja w prezbiterium – okopanie się w bezpiecznych twierdzach „tradycji” lub „postępu”, które są tylko dwoma rodzajami starego wina, chroniącymi nas przed nieprzewidywalnością Oblubieńca.
Wspomnienie św. Róży z Viterbo (4 września) jest solą na tę ranę. Była nastolatką, osobą świecką, kobietą. Była „nowym winem”, które Bóg wlał w struktury Kościoła XIII wieku. Jej charyzmatyczne przepowiadanie, jej publiczne upominanie heretyków i możnych tego świata było absolutnie nie do pomieszczenia w ówczesnych „bukłakach” tego, co przystoi i co jest właściwe. Instytucja początkowo ją odrzuciła, wygnała. Była niewygodna, bo jej świętość nie była produktem systemu, lecz owocem gwałtownej fermentacji Ducha. Bóg przez nią pokazał, że Jego nowość zawsze rozsadza nasze kategorie, nasze plany duszpasterskie i nasze poczucie kapłańskiej samowystarczalności.
Zgoda na pęknięcie
Naszym kapłańskim dramatem nie jest wybór między dobrym starym a dobrym nowym, lecz między martwą formą a żywym Oblubieńcem. To zgoda na bycie rozsadzonym przez Jego obecność, by stać się nowym bukłakiem zdolnym pomieścić radość wesela, a nie tylko popiół postu. Przestań więc łatać stare ubranie, bo kapłaństwo nie jest sztuką przetrwania, lecz sztuką zmartwychwstania.
Źródło czytań: brewiarz.pl
Zdjęcia: Mauro Lima, Jack Gardner — via Unsplash






