Ogień w kościach

Ogień. Ten, który wedle Jeremiasza płonie w kościach i którego nie sposób stłumić, nawet gdyby chciało się zamilknąć na zawsze. To pierwotne doświadczenie powołania, owo Boże „uwiedzenie” i „ujarżmienie”, z czasem ulega erozji pod naporem administracyjnej rutyny, stając się ledwie tlącym się żarem pod popiołem sprawozdań, planów duszpasterskich i zwykłego, ludzkiego znużenia. Wtedy właśnie słowo, które miało być mocą, staje się ciężarem, a posługa, która miała przynosić życie, zamienia się w scenę, na której odgrywamy rolę funkcjonariusza sacrum, stając się „codziennym pośmiewiskiem” – jeśli nie dla świata, to dla cynika, który zamieszkał w naszym sercu.
Prorok nie ukrywa, że relacja z Bogiem to walka. Użyty w tekście hebrajskim czasownik patah (uwiodłeś) ma szerokie pole semantyczne – od delikatnego nakłaniania po brutalne oszustwo czy gwałt. Jeremiasz czuje się oszukany, wciągnięty w misję, która go przerasta i niszczy. A jednak, próba ucieczki – „Nie będę Go już wspominał” – kończy się fiaskiem. Ogień jest silniejszy. To napięcie między pragnieniem świętego spokoju a niemożliwą do ugaszenia obecnością Boga w trzewiach jest stałym elementem kapłańskiej egzystencji, terenem naszej codziennej agonii i wierności.
Skandalon Piotrowego rozumu
Moment, w którym Piotr bierze Jezusa „na bok” (proslabomenos), jest jednym z najbardziej dramatycznych w Ewangeliach. Uczeń, który przed chwilą, dzięki objawieniu Ojca, wyznał boskość Mistrza, teraz próbuje Go zawrócić z drogi Krzyża. Staje się Jego korektorem. Reakcja Chrystusa jest porażająco twarda: Hypage opisō mou, Satana! – „Zejdź Mi z oczu, szatanie!”. Zwykle tłumaczone jako „odejdź”, greckie hypage opisō mou dosłownie znaczy „idź za mną”, „wróć za mnie”. To ten sam zwrot, którym Jezus powołuje uczniów. Zatem nie jest to proste odrzucenie, lecz brutalne przywołanie do porządku: Piotrze, twoje miejsce jest z tyłu, za Mną, w pozycji ucznia, a nie z przodu, jako ten, który blokuje drogę.
Piotr w jednej chwili przechodzi z bycia petra (skałą), fundamentem Kościoła, w bycie skandalon – zawadą, pułapką, kamieniem obrazy na drodze Zbawiciela. Skandalon to w grece spust pułapki, coś, co powoduje upadek. Myśląc „po ludzku” (phroneis ta tōn anthrōpōn), Piotr staje się narzędziem Szatana – oskarżyciela, przeciwnika, tego, który proponuje mesjanizm bez krzyża, sukces bez ofiary, królestwo bez ceny. To pokusa chrześcijaństwa skutecznego, popularnego i wygodnego; pokusa, która nieustannie nawiedza każdego z nas, gdy próbujemy zarządzać Bożą wolą zamiast ją przyjmować.
Syndrom pierwszego po Bogu
Logika Piotra jest logiką każdego z nas, gdy stajemy się menedżerami własnych parafii, dzieł i ambicji. Chcemy chronić Boga przed porażką, Kościół przed skandalem, a siebie przed cierpieniem. Myślimy „po ludzku”: pragmatycznie, strategicznie, z troską o wizerunek i statystyki. Niepostrzeżenie stajemy się skandalon we własnej posłudze, blokując drogę łasce, która działa właśnie przez to, co w oczach świata jest słabością, przegraną i absurdem – przez krzyż. Uciekamy w aktywizm, biurokrację, budowanie struktur, byle tylko nie stanąć twarzą w twarz z wymogiem utraty własnego życia, własnej wizji sukcesu.
Dziś, 30 sierpnia, Kościół wspomina męczenników, świętych Feliksa i Adaukta. Gdy kapłan Feliks był prowadzony na śmierć w czasach prześladowania Dioklecjana, z tłumu wystąpił nieznany człowiek, który publicznie wyznał wiarę i oświadczył, że chce umrzeć razem z nim. Nie znamy nawet jego imienia; tradycja nazwała go Adauktem – „dodatkiem”, „dołączonym”. Nie było w nim Piotrowego kalkulowania. Nie było próby korygowania Bożego planu. Był tylko czysty, radykalny akt pójścia za Chrystusem aż po utratę życia. Adaukt jest patronem tej logiki, która przekracza ludzkie myślenie. Jego gest demaskuje nasze kapłańskie próby budowania bezpiecznego, przewidywalnego duszpasterstwa, które tak często jest tylko formą obrony przed radykalnością Ewangelii.
Za Nim, nie przed Nim
Naszym zadaniem nie jest ocalenie Chrystusa przed Jego krzyżem, lecz pozwolenie, by Jego krzyż ocalił nas przed nami samymi. Wierność nie polega na przedstawianiu Bogu lepszych scenariuszy, ale na odnalezieniu swojego miejsca w Jego jedynym, zbawczym planie. Władza, którą otrzymałeś, nie służy do korygowania Jego drogi na Golgotę, ale do podążania nią krok w krok, tuż za Nim.
Źródło czytań: brewiarz.pl
Zdjęcia: Peter Herrmann, Paolo Nicolello — via Unsplash




