Drewno

Drewno
Foto: MeSSrro on Unsplash

Drewno. Zapach żywicy, twardość słojów pod palcami, opór stawiany ostrzu. To była Jego pierwsza gramatyka świata, alfabet materii, z której uczył się cierpliwości i precyzji, zanim zaczął składać słowa zdolne stwarzać i burzyć. Ta fizyczna, namacalna genealogia – syn tektona, rzemieślnika – stała się dla Jego ziomków murem nie do przebicia. Zderzyli się nie z herezją, lecz z biografią. Zderzyli się z tym, co doskonale znali. Ten sam mechanizm blokuje i nas, gdy nasza ludzka, zbyt dobrze znana parafianom historia – nasze nawyki, nasza rodzina, nasze ograniczenia – staje się dla nich wygodnym alibi, by nie słuchać Słowa, które przez nas przechodzi. Stajemy się zbyt swojscy, by być Boży.

Anatomia odrzucenia

Pytanie postawione w synagodze w Nazarecie – «Skąd u Niego to wszystko?» – nie jest wyrazem autentycznej ciekawości, lecz retorycznym chwytem mającym na celu unieważnienie. To próba redukcji misterium do socjologii. Greckie słowo określające zawód Józefa, tekton (τέκτων), oznacza nie tylko cieślę, ale rzemieślnika, budowniczego, kogoś, kto pracuje z twardym materiałem, nadając mu formę. Mieszkańcy Nazaretu widzą w Jezusie jedynie kontynuację tego fachu: jest produktem swojego środowiska, sumą znanych im składowych – matki, „braci”, „sióstr”. Nie mogą pojąć, że Ten, który znał strukturę drewna, jest Strukturą samego bytu.

Kluczowe jest tu użyte przez Mateusza słowo esKandalizonto (ἐσκανδαλίζοντο) – „powątpiewali”, a dosłowniej: „gorszyli się”, „potykali się o Niego”. Skandalon to kamień, o który potyka się człowiek na prostej drodze. Dla nich skandalem nie była obcość Jezusa, ale Jego radykalna bliskość. Jego człowieczeństwo, tak bardzo „ich”, stało się przeszkodą w dostrzeżeniu Jego Bóstwa. Nie odrzucili Go z powodu herezji doktrynalnej, ale z powodu Jego tożsamości. Nie mogli znieść napięcia między tym, kogo znali od dziecka, a mocą (dynameis) i mądrością (sophia), które z Niego emanowały. To napięcie jest wpisane w sakrament kapłaństwa. Jesteśmy z ludu i dla ludu, a jednocześnie mamy być znakiem transcendencji. I to właśnie nasza ludzka, nazaretańska twarz staje się dla wielu skandalonem.

Ignacjańska wierność w Nazarecie

Każda parafia, każde prezbiterium, każda wspólnota jest dla nas w jakimś sensie Nazaretem. Miejscem, gdzie nasza przeszłość jest znana, słabości prześwietlone, a autorytet podważany przez sam fakt bycia „jednym z nich”. To rodzi pokusę ucieczki: albo w bezosobową biurokrację proboszcza-menedżera, albo w sztuczną, klerykalną pozę, która ma stworzyć dystans i wymusić szacunek. Obie drogi są kapitulacją. Jezus „niewiele zdziałał tam cudów z powodu ich niedowiarstwa”. Nasza skuteczność apostolska jest limitowana nie tylko naszym grzechem, ale i murem cudzego niedowiarstwa, wzniesionym z cegieł naszej znajomej, ludzkiej twarzy.

Wspominany dziś Ignacy Loyola, mistrz duchowej strategii, przeżywał własne „Nazarety”. Był nieustannie podejrzewany przez Inkwizycję, jego gorliwość brano za arogancję, a nowość jego metod za herezję. Intelektualiści Paryża widzieli w nim nawiedzonego Baska, a nie człowieka Bożego. Ignacy nie walczył o ich akceptację. Jego odpowiedzią nie była zmiana wizerunku, lecz pogłębienie wewnętrznej struktury – Ćwiczenia Duchowne. Zrozumiał, że źródło autorytetu nie leży w opinii ludzi, ale w stopniu zjednoczenia z Chrystusem Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym. Wierność nie jest mierzona liczbą „zdziałanych cudów” czy poziomem popularności w parafii, ale trwaniem na posterunku jak Jeremiasz na dziedzińcu świątyni – nawet gdy kapłani i lud wołają: «Musisz umrzeć!». Ignacy uczy, że jedynym sposobem na przezwyciężenie paraliżu Nazaretu jest zbudowanie w sobie Jerozolimy – wewnętrznej twierdzy modlitwy, posłuszeństwa i miłości do Kościoła, której nie zdobędą ani kpiny, ani obojętność.

Warunek misji

Odrzucenie we własnym domu nie jest wypadkiem przy pracy, lecz fundamentalnym elementem kapłańskiej drogi za Prorokiem, który został odrzucony. To bolesne doświadczenie jest pieczęcią autentyczności, a nie dowodem naszej porażki. Odrzucenie w Nazarecie nie jest dowodem twojej klęski, lecz warunkiem twojej misji, dlatego przestań walczyć o ich uznanie, gdy czeka na ciebie Jerozolima.

Źródło czytań: brewiarz.pl

Zdjęcia: Adam Patterson, MeSSrro — via Unsplash