Geometria ambicji

Geometria ambicji
Foto: Tobias Keller on Unsplash

Miecz. Ten, który w Jerozolimie zakończył ziemską drogę Jakuba, syna Zebedeusza, był ostateczną i jedyną odpowiedzią na jego prośbę o miejsce po prawicy Króla. Ta sama tęsknota za znaczeniem, za „miejscem”, nie umarła z Apostołem; ona mutuje w nas, przybierając formę pragnienia lepszej parafii, wpływu w kurii, docenienia przez biskupa czy choćby szacunku we własnym, podzielonym prezbiterium. Ta ambicja to nie jest jawny grzech, który spowiadamy z poczuciem winy; to cichy, systemowy błąd w naszym kapłańskim oprogramowaniu, który powoli zmienia posługę w karierę, a braci w rywali.

Διάκονος i δοῦλος: gramatyka władzy odwróconej

Odpowiedź Chrystusa na prośbę matki synów Zebedeusza demaskuje fundamentalne nieporozumienie, które dotyka każdego z nas. „Nie wiecie, o co prosicie” (Mt 20, 22). To nie jest nagana za samą chęć bycia blisko Niego, ale za całkowicie błędne rozumienie natury tej bliskości. Proszą o status, On oferuje przeznaczenie. Proszą o przywilej, On mówi o kielichu (ποτήριον). Ten „kielich” w języku biblijnym to nie tyle symbol abstrakcyjnego cierpienia, co metafora przyjęcia losu wyznaczonego przez Boga – losu, który w wypadku Syna prowadzi wprost do Getsemani i na Golgotę. To zgoda na bycie w pełni użytym, a nawet zużytym, w ekonomii zbawienia Ojca.

Chrystus dokonuje tu brutalnej dekonstrukcji władzy. Przeciwstawia pogańską logikę panowania (κατακυριεύουσιν – „ciemiężą”, κατεξουσιάζουσιν – „dają odczuć władzę”) nowej, szokującej zasadzie. Używa dwóch terminów, które w uszach słuchaczy musiały brzmieć jak społeczna degradacja. Pierwszy to διάκονος (diakonos) – sługa, ten, który obsługuje przy stole. Drugi, jeszcze bardziej radykalny, to δοῦλος (doulos) – niewolnik, człowiek będący czyjąś własnością, bez praw i własnej woli. To nie są pobożne metafory. To jest precyzyjny opis ontologicznej pozycji kapłana w Królestwie: być własnością Chrystusa, narzędziem do dyspozycji, a nie autonomicznym menedżerem Jego dóbr. Ostatecznym argumentem jest On sam – Syn Człowieczy, który przyszedł służyć (διακονῆσαι) i dać życie jako okup (λύτρον). Nasza władza nie jest naszą władzą. Jest zapożyczoną władzą niewolnika, który ma tylko jeden autorytet: wolę Pana.

Tron proboszcza, kielich wikarego

Dziesięciu pozostałych Apostołów oburzyło się na Jakuba i Jana. To oburzenie jest nam doskonale znane. To święte wzburzenie, które tak często maskuje naszą własną, zranioną ambicję i zazdrość. Widzimy je podczas kapłańskich spotkań, w rozmowach o nominacjach, w milczeniu, które zapada po ogłoszeniu dekretów. Jesteśmy synami Zebedeusza i jednocześnie tymi dziesięcioma oburzonymi. W tej scenie zawiera się cały dramat naszego podzielonego prezbiterium, gdzie za fasadą braterstwa toczy się cicha gra o pozycję, wpływy i uznanie.

Święty Jakub Apostoł, którego dziś świętujemy, jest patronem tej trudnej prawdy. Poprosił o tron, a otrzymał kielich męczeństwa jako pierwszy z Dwunastu. Bóg potraktował jego prośbę śmiertelnie poważnie, ale odpowiedział w swojej własnej logice. Miejscem po prawicy okazała się nie Jerozolima niebiańska, lecz ta ziemska, gdzie Herod Agryppa I kazał ściąć go mieczem. To jest paradygmat naszego kapłaństwa. Prosimy o sukces duszpasterski, a otrzymujemy pusty kościół i poczucie bezużyteczności. Modlimy się o siłę do prowadzenia wspólnoty, a doświadczamy wypalenia i samotności. Prosimy o miejsce, a otrzymujemy kielich. Naszym zadaniem nie jest budowanie królestwa, które widać w statystykach, ale picie kielicha, który upodabnia nas do Arcykapłana.

Okup, nie awans

Prawdziwy kryzys naszego kapłaństwa nie leży w strukturach czy liczbach, ale w uporczywym stosowaniu logiki władców tego świata do rzeczywistości Królestwa Bożego. Każdego dnia stajemy przed wyborem: aspirować do roli zarządcy czy przyjąć status niewolnika, który daje życie jako okup za wielu. Przestań zabiegać o krzesło, gdy czeka na ciebie kielich.

Źródło czytań: brewiarz.pl

Zdjęcia: Mario La Pergola, Tobias Keller — via Unsplash